ATAKI ENERGETYCZNE, KLĄTWY I DEMONY..

Kontakt ze świętymi roślinami potrafi zmienić sposób myślenia i postrzegania rzeczywistości. Miejsce nieustannej walki zamienia się w oazę spokoju, a strach, wątpliwości, przeszkody zostają otoczone światłem mądrości. Co na temat ataków energetycznych, klątw i demonów mówią osoby które z ayahuaską mają do czynienia od wielu lat?

 

„Na przestrzeni lat pracy ze świętą medycyną wielokrotnie padałem ofiarą iluzji własnego umysłu doszukującego się przyczyny cierpienia na zewnątrz zamiast w sobie. Karmiony dualistycznymi historiami o aniołach i demonach, walce dobra ze złem, podsycanymi religijnymi filozofiami poddawałem się złudzeniu istnienia sił które pragną mojej zguby, z którymi muszę walczyć, przed którymi powinienem się za wszelką cenę chronić. Podróżując przez zakamarki takiego rozumowania niejednokrotnie spotykałem się z samym sobą siedzącym po każdej stronie tego kalejdoskopu.

-Czym więc jest dziś dla mnie historia o atakach, strzałach energetycznych i ciemności wewnątrz kogoś, próbującej wedrzeć się do mnie?

-Jest ucieczką przed samym sobą, próbą obarczenia winą wszystkiego i wszystkich poza mną samym, gdzie nie ma miejsca na rozpoznanie przyczyny tego stanu w moim umyśle. Jest też znakomitą lekcją.

-Ktoś mnie zaatakował energetycznie, rzucił klątwę?

-Otóż zaatakować może jedynie własny umysł, na dodatek ten atak ogranicza się tylko do przestrzeni w której on egzystuje. Czyli umysł bombarduje sam siebie, swoimi historiami, wizjami, które przybierają kolor tego co nosimy w środku. W obliczu obserwacji pojawia się wyjście poza dobro i zło, poza iluzję radości i cierpienia, gdzie nie ma nic, gdzie wszystko tworzy się na nowo.

-A więc jak rozpuścić te wszystkie lęki?

-Przede wszystkim należy zacząć od uświadomienia sobie ich istnienia, następnie obserwacji i przyczyny powstawania.

-Co to oznacza?

-Po prostu zwykłe życie. Ono samo weryfikuje, prowadzi. A jeśli znów pojawi się strach przywitam go śmiechem, lub wdzięcznością, bo wszystko jest dla nas, wszystko ma nam służyć i czegoś uczyć. A jeśli tego wszystkiego nie rozumiem to też dobrze, wszystko ma swój czas i swoje miejsce.  🙂

-A więc na czym polegają egzorcyzmy, oczyszczanie, uwalnianie, napelnianie światłem? Na czym polega oświecenie?

-Hmm, raczej oświecanie, ciągły proces poznawania, rozświetlania zakamarków umysłu, pogodzenia się ze sobą, akceptacji wszystkich aspektów bycia w pełni. Jing Jang – to harmonia światła i cienia bez wypierania, ukrywania, spychania do kąta. Bo to co wypędzane, odrzucane, niechciane często nabiera na sile i wraca ze zwielokrotnioną mocą. To co zaakceptowane, przytulone i pokochane przestaje ranić a zaczyna służyć, dokonuje się transformacja i uzdrowienie.

Umysł . To on jest zawsze przyczyną własnego cierpienia. Więc gdy widziałem w kimś ciemność, widziałem ją tak naprawdę w sobie. Żeby to rozpoznać musialbym się wspiąć na najwyższy szczyt świata – własne ego, a to wcale niełatwe zadanie. Wspinaczką jest dla mnie sam proces obserwacji umysłu, przebywanie z nim, oswajanie. I tu pojawia się kolejna maska która musi odpaść- walka z własnym ego. Bo „ego” nie istnieje.. ale to już zupełnie inna historia.. 🙂 „

MetsaYoi